data-srcset

Zdobywamy Czarną Górę. Ciekawostki w Sudetach czyli jak dotarliśmy na Czarną Górę koło Śnieżnika.

Przy okazji zdobywania Śnieżnika, podczas przeglądania mapy natrafiliśmy na szczyt Czarnej Góry. Czując lekki niedostyt po poprzedniej wyprawie na Śnieżnik, długo się nie zastanawialiśmy i następnego dnia rozpoczęliśmy przygotowania do zdobycia tego szczytu.

Czarna Góra to szczyt w ramieniu Żmijowca w masywie Śnieżnika o wysokości 1205 m. n.p.m. Prowadzą na nią dwa szlaki: Czerwony z Przełęczy Śnieżnickiej oraz zielony z Przełęczy Puchaczówka. My zdecydowaliśmy się na szlak zielony, z uwagi na to, że nie mieliśmy za wiele czasu i woleliśmy raczej spokojny, krótki spacer.

Mapa z zaznaczoną trasą wycieczki:

Samochód postanowiliśmy zostawić przy Bacówce – Biała Woda (link do mapy). Niestety po dojechaniu na miejsce zaskoczył nas deszcz i musieliśmy przeczekać w aucie około godziny na poprawę pogody. Przyznaje że się jednak nie nudziliśmy, choć nasze umiejętności artystyczne nie są na zbyt wysokim poziomie. Na parkingu przy Bacówce mogliśmy zostawić samochód bez żadnych opłat i problemów ze strony właściciela i spokojnie czekaliśmy na koniec ulewy.

Gdy nareszcie przestało padać, rozpoczęliśmy wędrówkę na szczyt Czarnej Góry. Trasa, na którą się zdecydowaliśmy prowadziła nas dobrze przygotowaną leśną drogą, która nie sprawiała praktycznie żadnych trudności. Szlak łagodnie wznosi się praktycznie przez całą drogę aż na sam szczyt. Klimat na szlaku również był świetny, zwłaszcza po padającym chwile wcześniej deszczu, w lesie pojawiła się mgła a powietrze było przyjemnie wilgotne. Przejście tego odcinka szlaku zajeło nam około 20 minut w tempie spacerowym.

Szlak zielony na Czarną Górę
Byliśmy przygotowani na deszcz

Po przejściu około połowy zaplanowanej trasy, droga stała się trochę bardziej wąska i wyboista. W niektórych miejscach napotkaliśmy powalone drzewa, ale nie była to jakaś wielka przeszkoda do pokonania. Dopiero na końcowym odcinku zrobiło się naprawdę ciekawie, ale o tym za chwilę.

Powalone drzewo na szlaku
Kolejne wyrwane drzewo

Po ominięciu drzew, szlak zaczął się znacząco zwężać, pojawiły się również wystające korzenie, w międzyczasie znowu zaczął padać deszcz, a w oddali słychać było grzmoty. Jak wiadomo burza w górach jest niebezpieczna, dlatego szybko sprawdziliśmy raporty pogodowe i radar burzowy, na szczęście okazało się, że burza przejdzie daleko od nas, dlatego zdecydowaliśmy się kontynuować naszą wędrówkę. Po kolejnych 20 minutach drzewa zaczęły się przerzedzać.

Końcowy odcinek szlaku
Chwilę po deszczu

Weszliśmy na małą polankę, na której szlak stał się dość kamienisty, z dużą ilością wystających korzeni, które tworzą interesujące wzory. Wchodziło się po tym dość ciężko, zwłaszcza po deszczu, gdyż korzenie były niesamowicie śliskie. Jednak po pokonaniu tego odcinka, weszliśmy na drugą część polany porośniętą ogromną ilością jagód i borówek. I tutaj moglibyśmy zostać naprawdę długo. Widok był wspaniały, na żywo ta polana wygląda fantastycznie.

Polana pełna jagód i borówek

To już był praktycznie koniec wędrówki na szczyt. Po chwili dotarliśmy na miejsce, mając nadzieje że uda nam się wejść na wieżę widokową znajdującą się na szczycie. Niestety rozczarowaliśmy się bardzo szybko ponieważ wieża, z powodu jej złego stanu technicznego była niedostępna dla turystów. A szkoda, bo pomimo utrzymującej się mgły mieliśmy nadzieje zobaczyć coś więcej, niestety nie było żadnej informacji na temat tego, że ta wieża jest zamknięta.

Po odpoczynku zaczęliśmy schodzić w dół tą samą trasą. Całą wycieczkę możemy podsumować jako udaną. Czarna Góra to świetny cel wycieczki spacerowej, na szlaku nie ma utrudnień, podejście jest łagodne i spokojne. Polecamy ten szlak każdemu, kto pragnie spędzić czas na spacerze w ciszy i spokoju.

Galeria zdjęć:

2 komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.