data-srcset

Wycieczka na Giewont – wiele razy byliśmy w Zakopanem, ale jakoś nigdy nie było nam po drodze na ten szczyt.

Kolejny urlop w Zakopanem i kolejna okazja na długie wycieczki po Tatrach. Podczas poprzedniego wyjazdu mieliśmy w planach wejście na Giewont, jednak zabrakło nam i sił i czasu. Tym razem oprócz wejścia na Rysy postanowiliśmy że musimy zdobyć “Śpiącego Rycerza”.

Wycieczkę na Giewont zaplanowaliśmy na ostatnie dni urlopu i jak na złość na ostatnie dni zapowiadano burze. Byliśmy już pewnie że i tym razem nie uda nam się wejść na szczyt, ale na szczęście w przedostatni dzień wyszło słońce i mogliśmy ruszyć w drogę. Zaplanowaliśmy taką oto trasę:

Z samego rana ruszyliśmy do Kuźnic, aby znaleźć jeszcze wolne miejsce na parkingu przy Wielkiej Krokwi. Tutaj możemy wtrącić przydatną wskazówkę, w sobotę i niedzielę parkingi miejskie są darmowe, więc nie dajcie się złapać na prywatne miejsca parkingowe, za które trzeba będzie zapłacić.

Aby nie tracić sił na dojście do Kuźnic, skorzystaliśmy z lokalnego transportu zbiorowego, akurat trafiliśmy na busa, który czekał na pasażerów i dojazd kosztował nas 4 złote za osobę. Po chwili byliśmy już pod stacją kolei linowej i mogliśmy rozpocząć naszą wędrówkę na szczyt.

Od Kuźnic ruszyliśmy Drogą Brata Alberta, która prowadzi aż do Hotelu Górskiego PTTK “Kalatówki”. Nie jest to jakiś szczególnie ekscytująca część wycieczki ponieważ cały czas wędrowaliśmy wśród drzew, na szczęście tego dnia nie było wielkich tłumów i wycieczka przebiegała w przyjemnej atmosferze.

Po drodze natknęliśmy się na ciekawe miejsce a mianowicie Klasztor Albertynek na Kalatówkach. Długo się nie zastanawiając postanowiliśmy zwiedzić to miejsce i akurat trafiliśmy na trwającą w Klasztorze mszę św. Aby nie przeszkadzać zwiedziliśmy budynki wokół klasztoru oraz celę Brata Alberta i możemy przyznać że jest to naprawdę ciekawe i spokojne miejsce, które warto zobaczyć w drodze na Giewont.

Po zwiedzeniu Klasztoru ruszyliśmy w dalszą drogę. Po około 30 minutach marszu po brukowanej drodze dotarliśmy do Hotelu Górskiego PTTK “Kalatówki”. Jako że było jeszcze dość wcześnie pozwoliliśmy sobie na chwilę odpoczynku i krótkie śniadanie. Polecamy zajrzeć do środka Hotelu, gdzie znajdziecie pieczątki do książeczek GOT, restauracje i przy okazji będziecie mogli zwiedzić wnętrze hotelu.

Zamiast siedzieć wewnątrz budynku wybraliśmy śniadanie pod chmurką z uwagi na piękną pogodę i wspaniałe widoki wokół nas. Znaleźliśmy wygodne miejsce na trawie ponieważ wszystkie ławeczki były już pozajmowane i przy śniadanku obserwowaliśmy poruszające się w oddali wagony Kolei Linowej na Kasprowy Wierch i podziwialiśmy Kondrackie Rówienki.

Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę do Schroniska PTTK na Hali Kondratowej. Szlak poprowadził nas w las a z Hotelu na szlak ruszyli Ci, którzy spędzali w nim noc więc wędrowaliśmy już w większych grupach. Droga nadal nie sprawiała żadnych trudności i cały odcinek udało nam się pokonać dość szybko. Największe tłumy turystów spotkaliśmy już przy samym schronisku na Hali Kondratowej.

Przy wejściu na Halę Kondratową udało nam się zrobić jedno zdjęcie, na którym udało się uchwycić cały urok tego miejsca. W schronisku postanowiliśmy zostać na chwilę i wypić ciepłą herbatę z cytryną oraz odpocząć przed dalszą drogą. Na miejscu były już dość spore tłumy ale udało nam się znaleźć wolne miejsce we wnętrzu. Dodatkowo zakupiliśmy odznaki turystyczne Tatrzańskiego Parku Narodowego aby poszerzyć naszą kolekcję.

Kolejnym punktem na naszej drodze na Giewont była Kondracka Przełęcz. Po wypiciu herbaty w Schronisku PTTK na Hali Kondratowej ruszyliśmy dalej niebieskim szlakiem w stronę Giewontu. Początkowo szlak wznosił się dość łagodnie, ale im dalej nim wędrowaliśmy tym robił się bardziej stromy. Po około 30 minutach marszu dotarliśmy do miejsca, w którym szlak zaczął wznosić się serpentynami więc czekało nas kilka przystanków po drodze na odpoczynek. Widoki rekompensowały jednak wysiłek włożony w pokonywanie tego szlaku. Przy szlaku znajduje się również źródełko wody, wypiłem i żyje, Agata jednak nie dała się przekonać.

Gdy dotarliśmy już na Kondracką Przełęcz ponownie spędziliśmy chwilę na odpoczynku i czekaliśmy aż miną nas największe grupy turystów a następnie rozpoczęliśmy podejście na Giewont.

W tym momencie zapytacie pewnie “no to jak to jest na tych łańcuchach?”.

Więc odpowiadamy: łańcuchy nie są trudne, najtrudniejsze we wchodzeniu na sam Giewont jest to, że skała pod stopami jest mocno wyślizgana i nawet najlepsze górskie buty nie chcą się na niej trzymać a noga cały czas ślizga się na skale. To jest chyba największa trudność w podchodzeniu na Giewont i później schodzeniu drugą stroną. Ruch turystyczny na szlaku prowadzącym na szczyt zorganizowany jest jednokierunkowo, więc na pewno nie traficie na kogoś, kto będzie się przeciskał między wami w drodze na szczyt jednak warto zachować szczególną ostrożność aby się nie poślizgnąć.

Po krótkiej wspinaczce po łańcuchach nareszcie zrealizowaliśmy nasz cel i dotarliśmy na szczyt Giewontu. Widoki są wspaniałe a ze szczytu można oglądać piękną panoramę Zakopanego oraz Tatr.

Po kilku chwilach spędzonych na szczycie przyszedł czas na powrót. Aby nie wracać tą samą drogą wybraliśmy czerwony szlak prowadzący do Doliny Strążyskiej. Postanowiliśmy wracać tą trasą ponieważ uwielbiamy odkrywać nowe ścieżki i staramy nigdy nie wracać tą samą drogą aby zobaczyć jak najwięcej. I szczerze możemy przyznać że polecamy tą trasę, widoki są wspaniałe, szlak nie jest trudny do pokonania.

Po wejściu na Giewont zmęczenie nareszcie zaczęło dawać się nam już we znaki i mieliśmy nadzieję, że w drodze powrotnej nie czekają nas żadne większe przeszkody, ale jak wiadomo w górach bywa różnie i tuż za zakrętem widocznym na zdjęciu powyżej czekała na nas niespodzianka w postaci małej pionowej skały. Nie jest to jakaś strasznie trudna przeszkoda do pokonania, ale biorąc pod uwagę, że po naszej wyprawie na Rysy kilka dni wcześniej nasze nogi wołały głośno o pomoc, wspinanie się na skały po kilku godzinach odbytej wycieczki dawało nam już mocno w kość.

Wspólnie wciągnęliśmy się po tych skałach widocznych na zdjęciu poniżej i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Nasza trasa poprowadziła nas na Przełęcz w Grzybowcu i dalej do Doliny Strążyskiej. Na Przełęczy natknęliśmy się jeszcze na grupę turystów, z którą wspólnie odpoczęliśmy a potem każdy ruszył w swoją drogę. Gdy dotarliśmy do Doliny Strążyskiej nie zastaliśmy już prawie żadnych turystów gdyż powoli zbliżał się zmierzch, a gdy wyszliśmy już z Tatrzańskiego Parku Narodowego postanowiliśmy że nie będziemy wracać do Kuźnic busem tylko wybierzemy się na spacer Drogą pod Reglami pod Wielką Krokiew, gdzie zostawiliśmy nasz samochód.

Polecamy tą drogę na wieczorne spacery we dwoje lub jako trasę na odpoczynek po dłuższych górskich wyprawach.

Podsumowując wycieczka na Giewont to przyjemne doświadczenie i myślimy że każdy kto tylko czuje się na siłach aby przebyć tą trasę będzie w stanie zdobyć szczyt. Cała wycieczka zajęła nam około 8 godzin ale my wędrujemy powoli ciesząc się otaczającą nas naturą i robimy przy okazji mnóstwo zdjęć. Trzeba pamiętać żeby nigdy nie wybierać się na Giewont gdy zachodzą jakiekolwiek podejrzenia dotyczące nadchodzącej burzy. Na tym szczycie miało miejsce wiele tragedii, ostatnia największa w 2019 roku. Ze swojej strony możemy szczerze polecić tą wycieczkę każdemu, jest to wspaniały cel na wspólną rodzinną wycieczkę czy wyprawę tylko we dwoje.


Jeżeli podobają się wam nasze artykuły to zapraszamy do polubienia naszej witryny na Facebooku. Możecie też nas znaleźć na Twitterze oraz Instagramie, linki znajdziecie poniżej:

Zapraszamy was również do naszej grupy dyskusyjnej na Facebooku, gdzie możecie dzielić się swoimi wrażeniami z waszych górskich wypraw (link do grupy – kliknij).


Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.